medycyna alternatywna

Sekrety homeopatii

medycyna | 23 Lipiec, 2018 09:54

Jest wykładana na wielu uniwersytetach medycznych, a w niektórych krajach stanowi obowiązkową część szkolenia medycznego. W Wielkiej Brytanii jest nawet 5 szpitali homeopatycznych, w których leczenie jest refundowane przez ubezpieczalnie. Terapia homeopatyczna w 1841 roku została oficjalnie uznana przez Kościół katolicki. Przyjrzyjmy się zatem bliżej historii tej „cudownej” metody leczniczej. Homeopatia powstała w XIX wieku dzięki niemieckiemu lekarzowi Samuelowi Hahnemannowi. Opiera się w swoich założeniach na prawie podobieństw: Simila similibus curantur, co oznacza, że substancje wywołujące u zdrowego człowieka objawy danej choroby nadają się do leczenia tej choroby u człowieka już na nią cierpiącego. Hahnemann prawie całe życie poświęcił na odkrywanie naturalnych substancji mających swoje zastosowanie w opracowywanej przez niego metodzie leczenia. Substancje, które stosował, były często niezwykle toksyczne, tak więc zmuszony był do eksperymentowania z ich rozcieńczeniem. Dokonał wówczas ważnego „odkrycia” polegającego na tym, że wraz ze zwiększającym się rozcieńczeniem substancji aktywnej malała toksyczność preparatu, ale utrzymywały się rzekomo jego właściwości lecznicze. Odkrycie to jest znane pod nazwą tzw. prawa nieskończonego rozcieńczania. 


Hahnemann odkrył także inne prawo, o którym nie wspominają dziś jego zwolennicy. Ogłosił, że jedyną i prawdziwą przyczyną większości chorób jest „psora”, czyli świerzb. Już samo to kładzie cień na tę formę leczenia. Przyjrzyjmy się dokładnie jednej z najistotniejszych cech homeopatii, która jest przedmiotem gorących sporów jej zwolenników i przeciwników – rozcieńczeniu substancji aktywnych. Granicznym rozcieńczeniem jest takie, że w roztworze nie ma już... żadnych cząsteczek substancji aktywnych. Hahnemann nie wiedział, że tę granicę przekracza. Był on co prawda współczesny fizykowi Amadeowi Avogadrze, który wykazał, że jeden mol substancji zawiera skończoną i określoną liczbę cząsteczek, jednak stała Avogadra została wyliczona znacznie później. Chociaż obecnie jest doskonale znana zwolennikom homeopatii, to bardzo często przekraczają oni graniczne rozcieńczenie, i to często w sposób absurdalny. Analizując stopień rozcieńczenia kilkudziesięciu standardowych preparatów homeopatycznych, możemy zaobserwować, że najmniejsze rozcieńczenie wynosi 6x, a większość leków jest rozcieńczona 30x. Ciekawostką jest znane nam z reklam telewizyjnych oscillococcinum, które osiągnęło liczbę rozcieńczenia 200K. Co oznacza przytoczona powyżej notacja? 


Oznaczenie 6x wskazuje, że substancja czynna została 10-krotnie rozcieńczona i operację tę powtórzono 6-krotnie. Stężenie substancji czynnej wynosi zatem zaledwie jeden do miliona.30x oznacza, że operację 10-krotnego rozcieńczenia powtórzono 30 razy. Otrzymujemy w ten sposób rozcieńczenie 1030, czyli jedynkę z 30 zerami. Co to oznacza? Potrzeba aż 2 miliardów pigułek, czyli tysiąc ton laktozy, aby znaleźć jedną cząsteczkę. Innymi słowy, pigułka zawiera wyłącznie laktozę (czyli cukier mlekowy) i niedające się uniknąć domieszki. A co oznacza 200K? Oznacza to, że substancja czynna jest rozcieńczona stukrotnie i ta operacja została powtórzona 200 razy. To znaczy, że jedna cząsteczka wypada na 100200, czyli na jedynkę z 400 zerami cząsteczek rozpuszczalnika. W całym jednak wszechświecie, jak się ocenia, mamy 10100 cząsteczek materii. A więc mamy do czynienia z czystym absurdem. Przez ponad 200 lat homeopaci stosują swoje medykamenty, a na zarzuty odpowiadają argumentem, że po silnym wstrząśnięciu rozpuszczonego preparatu w jakiś „cudowny sposób” zapamiętuje on lecznicze właściwości substancji aktywnych.I to nawet wtedy, kiedy ich tam po prostu nie ma! Większość naukowców zaczęła sobie zdawać sprawę z nierealności ich założeń dopiero wtedy, kiedy francuski epidemiolog i homeopata Jean Benveniste wraz z kilkoma kolegami opublikował artykuł w czasopiśmie „Nature”. W artykule tym stwierdzono, że roztwór antyciała powodował reakcję biologiczną nawet przy rozcieńczeniu 30x, a więc grubo powyżej rozcieńczenia granicznego. Benveniste twierdził, że jest to dowód na to, że woda w jakiś sposób zapamiętała obecność antyciała. Takim twierdzeniem Benveniste przewrócił naukową logikę do góry nogami. Wiele wysiłku w naukach eksperymentalnych wkłada się w wykonanie testów, które udowodniłyby, że uzyskiwany efekt nie jest wynikiem błędów doświadczalnych, złego sposobu przeprowadzania doświadczeń itd. Sporządza się na przykład wykres zależności oddziaływania jakiegoś odczynnika od jego stężenia. Jeżeli ten wykres nie prowadzi do punktu zerowego, to znaczy, że jest jakiś błąd, i uważa się, że efekt jest wywołany czymś innym niż badany odczynnik. 

Skuteczna Darmowa bramka sms


Zgodnie jednak z logiką Benveniste’a, mamy tu do czynienia z jakąś pamięcią rozpuszczalnika. W roku 1993 naukowcy pod kierownictwem prof. Foremana powtórzyli możliwie dokładnie eksperyment Benveniste’a i wyniki podali w „Nature”. Niezgodność była zupełna. Do tej pory nie opublikowano żadnej pracy, w której uzyskano by zgodność z jego wynikami. Dlaczego zatem woda Foremana była mniej „inteligentna” od wody Benveniste’a? Proponowano już wiele mechanizmów dla wyjaśnienia tej cudownej pamięci. Zostały one przedyskutowane przez Waina Jonasa w jego ostatniej książce „Healing with Homeopathy”. Jonas jest dyrektorem Biura Medycyny Alternatywnej w Narodowym Instytucie Zdrowia i na obwolucie tej książki określa się go jako jednego z najlepszych amerykańskich badaczy homeopatii. Z miejsca odrzuca on hipotezę, że działalność leków homeopatycznych oparta jest na efekcie placebo. Tłumaczenie efektem placebo jest zresztą w kręgach zwolenników medycyny alternatywnej nie do przyjęcia. Jonas twierdzi, że jeżeli nie mamy tu do czynienia z efektem placebo, to istnieje pamięć mieszaniny wody i alkoholu – prawdopodobnie w strukturze cieczy. Na temat tej struktury istnieje wiele hipotez – m.in. klastery cząsteczek wody i alkoholu ułożone w pewien specyficzny sposób (Anagnosdatos, 1994), ułożenie atomów izotopów deuteru i tlenu O18 (Berison, 1990) lub zespołowe drgania cząsteczek wody (Tubik, 1990). Żadna z tych hipotez nie została jednak potwierdzona naukowo. 
Kolejną fantastyczną teorią stworzoną przez Jonasa jest możliwość przesyłania informacji poprzez jakieś nieznane promieniowanie elektromechaniczne określone przez niego jako nieznany biofoton. Nie podaje jednak żadnego faktu na potwierdzenie istnienia takiego promieniowania.

Źle się czujesz po wczoraj? Wypróbuj lek na kaca

Benveniste twierdzi ostatnio, że zmienne pole magnetyczne o częstotliwości 50 Hz (częstotliwość europejskiej sieci energetycznej) jest w stanie wymazać efekt pamięciowy w roztworach antyciał. To mogłoby tłumaczyć niepowodzenia innych eksperymentatorów. Wspomniany efekt elektromagnetyczny doprowadził Benveniste’a do kolejnego odkrycia – twierdzi on, że istnieje możliwość przekazywania wodzie informacji przez... telefon. Jonas wyraża przypuszczenie, że być może informacje są przekazywane nie przez roztwór, ale jakąś inną drogą, co jednak wymaga dalszych badań. Czyli coraz to ciekawsze teorie rodem z science fiction.

 

Teorie działania leków homeopatycznych skierowały się na tory mechanizmu placebo. Ale nie takiego zwykłego, tylko niebywale złożonego, przesyconego ideą New Age, o uniwersalnej świadomości wszechświata i uzdrawiania mentalnego. Placebo, które poprzez odpowiednie myślenie powoduje w komórkach odpowiednie reakcje chemiczne warunkujące jakość ich życia. Idea, że sama myśl może wytworzyć w naszym ciele lekarstwo potrzebne do zwalczenia choroby, pochodzi z Aju Vedy, tradycyjnej medycyny hinduskiej liczącej tysiące lat. Niejaki pan Chopra napisał wiele książek, posługując się pojęciem kwantowego uzdrawiania i przyniosło mu to spory majątek. Książki te, co prawda, zdradzają, że autor nie ma pojęcia o fizyce kwantowej. Niemniej jednak istnieją dziś mistycy kwantowi, w tym również kilku fizyków, którzy interpretują funkcję falową jako wibracje holistycznego eteru przenikającego cały wszechświat. Twierdzą oni, że redukcja kwantowa zachodzi za sprawą jakiejś świadomości kosmicznej. To jednak jest sprzeczne z zasadą przyczynowości w sensie relatywistycznym i z kwantową teorią pola. Tak więc możemy się spodziewać, że już niedługo homeopatia zostanie okrzyknięta boską terapią. Wiadomo, że kiedy nie mamy dowodów na działanie jakiejś terapii, a nawet nie do końca znamy mechanizmy jej działania, najłatwiej wyjaśnić to cudownym rodowodem. Tym bardziej że pierwsze kroki w postaci akceptacji przez Kościół, o czym pisałem na początku, zostały podjęte. Były też już próby w postaci cudownej, święconej wody. Efekt podobny, mechanizmy działania też, co najwyżej stężenie substancji czynnych dużo większe. Bakterii Coli na przykład

Komentarze

Dogaj komentarz
 
Provided by Multiblog.net - easy blogging platform
P0wered by L1fe7ype - De51gn by Ba1earWe6